PDF Drukuj Email
Ekspert w szkle - firma Pilkington
PREZENTACJE / WYWIADY - Firmy

Grzegorz Cendrowski: Gościmy dzisiaj w biurze handlowym NSG Group w Polsce. Naszym rozmówcą jest Pan Mariusz Kołodziej, Dyrektor Sprzedaży Szkła Architektonicznego w Pilkington Polska i Pilkington IGP (na zdjęciu obok).  Marka Pilkington to synonim najwyższej jakości szkła dla branży architektonicznej, budowlanej oraz motoryzacyjnej. Proszę o krótki rys historyczny oraz kilka słów na temat huty szkła Pilkington Polska w Sandomierzu, najnowocześniejszego zakładu produkcyjnego tego typu w Polsce.
Mariusz Kołodziej: Pierwszym przedsięwzięciem Pilkington Polska była huta w Sandomierzu, w której  w 1995 roku rozpoczęliśmy produkcję szkła float. Obecnie spółka zatrudnia 450 osób.

Wśród nich znajduje się Europejskie Centrum Usług Wspólnych (ok. 200 osób), które świadczy usługi HR oraz IT dla NSG Group w Europie, a w pewnych zakresach również dla spółek Grupy na wszystkich kontynentach. Nasza huta produkuje głównie szkło float i szkło laminowane. Co nas wyróżnia? Jako jedni z nielicznych w kraju produkujemy i dostarczamy szkło cienkie.
G.C.: W historii sandomierskiej huty znaleźć możemy bardzo emocjonujące momenty. Jednym z nich było zagrożenie zalaniem podczas powodzi 2010 roku. Proszę opowiedzieć co się wtedy działo i w jaki sposób udało się ochronić hutę, która była jednym z niewielu niezalanych obiektów.
M.K.: Pod naporem wody przerwany został wał, znajdujący się od południowej strony zakładu. Sytuacja była bardzo ciężka. Huta z fabryką Pilkington Automotive Poland i sąsiadującym osiedlem stały się wyspą. Wszystkie działania skupiły się  na tym, żeby nie wpuścić wody na teren huty. Produkcja została przerwana, ale huta nie była wystudzona.



G.C.: Czyli było zagrożenie eksplozją?
M.K.: Tak, zalanie groziło eksplozją. Jednak sandomierzanie wraz z  pracownikami z zaangażowaniem bronili huty i udało się. Walka z żywiołem trwała ponad dwa dni. Dla tego regionu była to ważna rzecz. Sama huta zatrudnia 450 osób, ale cały biznes otaczający - Automotive, biznes outsourcingowy, wszyscy dostawcy transportu, materiałów pobocznych, opakowań - to kilka tysięcy miejsc pracy w regionie.

Aleksandra Kanderska: Jesteście Państwo największym pracodawcą w Sandomierzu?

M.K.: Tak. Jesteśmy nr 1.
G.C.: W sumie ile osób jest zatrudnionych  w NSG Group w Polsce i we wszystkich spółkach na świecie ?

M.K.: W Polsce zatrudniamy w tej chwili 4 tys. osób, natomiast w skali światowej to 27 tys. pracowników, co daje nam kilkuprocentowy udział w zatrudnieniu w ramach całej NSG Group.
G.C.:  Konkurencja (Guardian, Euroglass) bacznie obserwuje Państwa działania i z tego co wiemy również szykuje się na nowe inwestycje. A jakie są plany NSG Group na najbliższy czas?
M.K.: Wspomniane przeze mnie 4 tys. zatrudnionych oznaczają inwestycje nowe ale też dokonane. Ostatnie lata to zaangażowanie kapitałowe w rozwój przetwórstwa szkła. Obecnie Pilkington IGP w Polsce ma 7 oddziałów z czego zmodernizowane zostały zakłady w Szczecinie, Krakowie i Skierniewicach. Kupiliśmy również zakład w Ostrołęce, a w najbliższym czasie będziemy rozwijali oddział w Białymstoku. W ubiegłym roku pod Skierniewicami  wybudowaliśmy nowy, zakład przetwórstwa szkła specjalnego. Skupiamy się tam na produkcji specjalistycznych komponentów – kordów, wytwarzanych z włókna szklanego. Mamy również pewne plany  w zakresie produkcji podstawowej w Sandomierzu ale o nich szczegółowo na razie nie chcemy mówić.

G.C.: Który zakład na terenie Polski jest największym zakładem przetwórczym?
M.K.: Skierniewice i Szczecin mają podobny poziom sprzedaży, Kraków plasuje się tuż za nimi. W sumie spółka Pilkington IGP to obecnie 22 linie zespalające i 6 pieców hartowniczych, linia do laminowana. Produkujemy również szkło emaliowane, szlifowane, z sitodrukiem.
G.C.: Produkowane przez Państwa szkło charakteryzuje nie tylko najwyższa jakość, ale również szerokie spektrum zastosowań wynikające z jego funkcjonalności. Jakie funkcje może spełniać nowoczesne szkło i w jaki sposób można je wykorzystywać?
M.K.: Produkowane i przetwarzane przez nas szkło znajduje szerokie zastosowanie. Wszystko zależy od zapotrzebowania i pożądanej funkcjonalności. Szyby marki Pilkington można spotkać w wysokobudżetowych, reprezentacyjnych realizacjach, jak również w mniejszych budynkach usługowych i prywatnych. Miłośników nowych technologii może zainteresować szkło refleksyjne skrywające pod swą powierzchnią cyfrowe ekrany, zaś zaangażowani w rozwój odnawialnych źródeł energii skierują uwagę ku szkłom solarnym.

G.C.: Produkujecie również szkło samooczyszczające. Czy cieszy się ono  zainteresowaniem ze strony klienta?
M.K.: Można powiedzieć, że tak. Może Polska nie jest krajem, w którym to szkło sprzedaje się wyjątkowo dobrze, ale w Anglii czy Skandynawii jest ono bardzo chętnie kupowane. W Anglii sprzyjają temu warunki atmosferyczne, gdyż bardzo często pada deszcz i dzięki temu okna ze szkłem samoczyszczącym to bardzo praktyczne rozwiązanie. Do ich popularności przyczynia się również specyfika układu angielskich okien, która utrudnia ich samodzielne mycie, a także tamtejsze przepisy, regulujące warunki czyszczenia umieszczonych od pewniej wysokości powierzchni szklanych. A także mocno rozwinięty rynek ogrodów zimowych.
A.K.: A może niska sprzedaż szkła samoczyszczącego wynika z niedoinformowania branży o jego właściwościach, co potem przekłada się na słabą komunikację na jego temat na linii sprzedawca – klient?
M.K.: Myślę, że rynek polski powoli się zmienia. Pojawił się wymagający klient, który oczekuje nie tylko fachowej obsługi, ale przede wszystkim stawia na produkt o wysokiej jakości i funkcjonalności. Odchodzi się powoli od sprzedaży najtańszych produktów, w zamian oferując te o określonych cechach, dostosowanych do specyficznych potrzeb klienta np. w zakresie termiki, ochrony przed słońcem czy bezpieczeństwa. W przypadku tych funkcji szkła świadomość konsumencka na polskim rynku jest już całkiem spora, przypuszczalnie podobnie będzie w przypadku szkła samoczyszczącego. Warto w tym miejscu wspomnieć o jeszcze jednej jego funkcji, a mianowicie o bardzo przydatnej, hydrofobowej powierzchni. Dzięki jej zastosowaniu w szkle Pilkington Activ™ eliminujemy efekt rosy, który pojawia się na oknach pod wpływem różnicy temperatur w okresie jesienno-wiosennym.


G.C.: Architekci uwielbiają duże przeszklenia, a  szkło, obok betonu i stali, to najczęściej wykorzystywany materiał we współczesnym budownictwie. Branża natomiast ma w związku z tym pewne obawy. Widzi bowiem ryzyko: pęknięcia, rysy i inne wady. Jaka może być ich przyczyna?

M.K.: Z naszego punktu widzenia powstawanie rys czy pęknięć, to konsekwencja złego doboru szkła. Dlatego staramy się wspierać architektów i projektantów jeszcze na etapie wyboru.  Dzięki naszemu, wyposażonemu w stosowne filtry systemowe, jesteśmy w stanie określić rzeczywiste parametry wielkościowe czy ciężarowe planowanych przeszkleń i w przypadku jeśli szyba wymaga np. hartowania, to udzielamy wówczas klientowi odpowiednich instrukcji. Głównym powodem pęknięć jest termika oraz zły dobór szkła pod kątem grubości. Dlatego bardzo dobrym przykładem jest szyba dwukomorowa. Jest to szyba dużo bardziej pracująca. Ponieważ zmiany ciśnień mogą powodować częstsze pęknięcia szkła, opracowaliśmy specjalne tabele, których wynikiem było m.in. wskazanie do hartowania środkowej szyby. Kolejny aspekt, to wysokość montażu szyb. Jeśli planowany jest on na wysokości powyżej 800-1000 m n.p.m., klient ma obowiązek zgłosić to i wówczas proces produkcji szyby przebiega inaczej - stosownie zmieniamy ustawienie ciśnienia lub montujemy wentyle.

G.C.:W szerokiej gamie produktów marki Pilkington znajduje się specjalistyczne szkło ppoż. Jakie są jego zalety i gdzie może znaleźć zastosowanie?

M.K.: Nasza firma jest liderem w badaniach nad rozwojem szyb ognioochronnych. Główną zaletą szkła Pilkington Pyrostop®  jest wysoka jakość jego wykonania. Produkujemy je używając tylko i wyłącznie szkła o zwiększonej przepuszczalności światła. Nie jest to szkło hartowane, dzięki czemu nie występuje dystorsja, a między szybami stosujemy odpowiednie żele.
G.C.: Rozumiem, że nie ulega łatwej degradacji. Bo w tym właśnie często leży problem?
M.K.: Problem leży często w doborze szkła. Głównym błędem w doborze szkła ogniochronnego jest zastosowanie na zewnątrz szkła, które nie jest do tego przystosowane. Użyte na zewnątrz szkło musi być chronione folią PVB, taką, która jest w szkle laminowanym. Będzie ona chronić przed promieniowaniem UV. Jeśli tego się nie zrobi, to żele mogą zmienić kolor, bądź  pojawiają się bąble. Zdarza się również, że pomimo zamówienia szkła z folią PVB, otrzyma się produkt wadliwy, czyli odwrotnie zaszklony. Dlatego tak ważna jest wysoka jakość szkła ogniochronnego, gdyż to głównie ona jest gwarantem niezawodności i bezpieczeństwa.

G.C.: Marka Pilkington od 2006 roku należy do japońskiego koncernu NSG Group. Jakie wynikły z tego korzyści dla polskiego oddziału?
M.K.: Myślę, że były i nadal są to obopólne korzyści. Japoński  koncern NSG Group to bardzo nowoczesne firma, dysponująca olbrzymim i wysoce rozwiniętym technologicznie zapleczem produkcyjnym. Natomiast Pilkington to jeden z największych producentów szkła float na świecie, a przede wszystkim jego inwentor.
G.C.: Które to były lata? Pięćdziesiąte, sześćdziesiąte?
M.K.: Dokładnie rok 1952 .


G.C.: Macie Państwo wiele obiektów referencyjnych, spektakularnych. Jakie są to obiekty?

M.K.: Na całym świecie co roku pojawiają się liczne realizacje z użyciem naszego szkła. Tak jak już wspominaliśmy, obok betonu i stali to najpopularniejszy obecnie materiał wykorzystywany w odważnych projektach architektonicznych. Ciekawą sytuację mamy na przykład teraz w Warszawie, gdzie na przestrzeni najbliższych 3-5 lat pojawi się ponad 10 nowych wieżowców. Nie ma takich miast w Europie
G.C.: To prawda, nie ma ich wiele. Można wspomnieć o londyńskim City czy Frankfurcie, ale z całą pewnością nie jest to typowo europejska specyfika. A jaki jest Państwa udział w polskim przetwórstwie szkła?
M.K.: Szacujemy to na ok. 24%. Jesteśmy największym dostawcą szkła w Polsce.

G.C.: Gdyby miał Pan powiedzieć dosłownie kilka ciekawostek o szkle i jego nietypowych zastosowaniach, ale takich których nikt nie zna, to co to by było?

M.K.: Niewątpliwie pochwalić możemy się naszymi szklanymi kordami. Szklane sznurki produkowane są w Anglii i Japonii, natomiast przetwarzane są przez nas, we wspomnianym już przeze mnie zakładzie pod Skierniewicami. Nasze kordy wykorzystywane są m.in. jako komponenty do wytwarzania napędów synchronicznych używanych w branży motoryzacyjnej, budowlanej i narzędziowej. Innym ciekawym produktem jest Glass Flake  Jest to mielone szkło dodawane do kosmetyków, farb metalizujących, lakierów do paznokci, szminek, czy błyszczyków. Także trzeba uważać przy smarowaniu ust (śmiech). Nasze szkło znajduje również zastosowanie w produkcji smartfonów, w których standardowo wykorzystywane jest szkło o grubości dużo poniżej 1 mm, a nawet poniżej 0,5 mm. Zaś najcieńsze wyprodukowane przez nas szkło ma grubość 0,37 mm.

G.C.: To taka grubsza kartka papieru… Szkło to również statyka, bezpieczeństwo, obliczenia. Jak Państwo pomagacie swoim klientom, czy mogą liczyć na Wasze wsparcie na poszczególnych etapach projektowania i realizacji? Wiemy, że w ofercie Pilkingtona specjaliści znajdą dedykowany im program. Komu i w jak sposób może on pomóc?
M.K.: Mamy dział doradztwa technicznego, podążający za potrzebami wciąż rozwijających się rynków światowych, eksportowych, a także rynku polskiego. Ze względu na zwiększającą się liczbę coraz bardziej zaawansowanych technologicznie i skomplikowanych produktów, cały czas służymy naszym klientom pomocą i doradztwem. Wspieramy architektów i projektantów podczas doboru najodpowiedniejszego w danej sytuacji szkła. Jednym z wykorzystywanych narzędzi jest funkcjonujący już od dłuższego czasu program Pilkington Spektrum. W ubiegłym roku wprowadziliśmy wersję mobilną, na smartfony. W ten sposób stał się on bardziej dostępny nie tylko dla profesjonalistów, ale również dla wszystkich zainteresowanych wyliczeniem odpowiednich parametrów szkła.

G.C.: Jako Dyrektor Sprzedaży Szkła Architektonicznego o szkle wie Pan dużo, jak mało kto. Jakie są więc Pana spostrzeżenia odnośnie rynku szkła w Polsce, jak wygląda sprzedaż? Czy nasza branża faktycznie wykorzystuje jego możliwości również w kontekście marży?
M.K.: Wydaje mi się, że tak. Poruszam się głównie po rynku europejskim, ale mam również porównanie chociażby z Japonią, która jest bardzo rozwinięta technologicznie. Choć produkowane jest tam robiące wrażenie, zaawansowane szkło architektoniczne, to trzeba przyznać, że najczęściej wykorzystywane w oknach szkło jest technologicznie dość ubogie.  Dopiero upowszechnia się szkło dwukomorowe i z powłoką niskoemisyjną. Wydaje mi się, że Europa, a zwłaszcza Polska przez ostatnie lata stała się takim głównym motorem rozwojowym. Pewne rynki nie są już w stanie z nami konkurować, nie tylko z powodu ceny, ale przede wszystkim ze względu na jakość i logistykę. Naszymi klientami są najwięksi producenci okien, dla których najistotniejsza jest nie tylko cena, ale jakość otrzymanych produktów oraz terminowość producenta i dostawcy.
G.C.: A jakie ma Pan prognozy na 2018 rok?
M.K.: Raczej są to prognozy optymistyczne. Jeśli nie wydarzy się nic spektakularnego na rynku europejskim czy polskim to myślę, że będzie to dobry rok. Ubiegły minął pod hasłem szyb zespolonych. Wszyscy producenci byli mocno zaangażowani, brakowało wprost rąk do pracy. Wszystko wskazuje na to, że podaż w tym roku znacząco nie ulegnie zmianie, niemniej jednak zarówno my, jak i konkurencja planujemy nowe  inwestycje. Nie są to jednak zmiany, które zachwieją wciąż rozwijającym się i zmieniającym strukturę rynkiem. Z pewnością obserwujemy coraz większe zapotrzebowanie na  szyby komorowe i specjalistyczne. Przypuszczam więc, że to będzie dla nas bardzo dobry, aczkolwiek pracowity rok.

G.C. Na koniec bardziej osobiste pytanie – kim jest Dyrektor Sprzedaży Szkła Architektonicznego po godzinach, czym się interesuje, o czy marzy?
M.K.: Nie mam jakiegoś skoncentrowanego hobby. Choć w wolnym czasie staram się żyć aktywnie i stosownie do pory roku spędzać wolny czas jeżdżąc na nartach bądź żeglując. Lubię również muzykę, szeroko pojętą – od muzyki poważnej, po rockową, a moim ostatnim odkryciem jest powrót do płyt winylowych.
G.C.: Jeśli miałby Pan określić jednym zdaniem: Pilkington to... ? Proszę o hasło przewodnie, motto.
M.K.: Pilkington - ekspert w szkle. Badania, które przeprowadziliśmy wśród klientów to potwierdziły.
G.C.: Nie można się z tym nie zgodzić. Kilka lat wstecz robiliśmy ankietę branżową, która jednoznacznie pokazała, że jesteście Państwo liderem jeśli chodzi o edukację i informację w tematyce szkła. Dziękujemy serdecznie za rozmowę.
M.K.: Dziękuję bardzo.